Rola religii

Ziemie nad Sanem i Wisłokiem zetknęły się z chrześcijaństwem znacznie wcześniej niż pozostałe tereny Polski. Pierwsze kontakty z nową religią wiążą się z misją Cyryla i Metodego w połowie IX wieku. Głównym obszarem ich działalności było wprawdzie państwo wielkomorawskie, ale w swoich wyprawach docierali i na ziemie polskie. W tym właśnie czasie książę Wiślan przyjął chrzest w obrządku słowiańskim a w Krakowie powstało biskupstwo słowiańskie istniejące do końca X wieku. Chrzest Polski w 966 roku, Rusi w 981 oraz schizma 1054 roku skomplikowały sytuację religijną na tych ziemiach. Stały się one obiektem rywalizacji dwóch obrządków chrześcijaństwa. Powstawały parafie łacińskie i wschodnie. Pierwszym biskupem łacińskim dla Rusi był Gerard z zakonu cystersów. Pełnił funkcję w latach 1232 – 1233, jego siedzibą był Opatów. Wcześniej, bo w roku 1218 powstało biskupstwo obrządku wschodniego w Przemyślu. Pierwszym biskupem był Antoni, do roku 1225. W 1235 roku rozpoczęła działalność misja franciszkańska, której siedzibą został Przemyśl. Około 1240 roku osiedlają się tu dominikanie. Intensywny rozwój sieci parafialnej na tych terenach przypada na końcowe lata XIV wieku. Jego największe nasilenie miało miejsce po utworzeniu arcybiskupstwa łacińskiego w Haliczu, w 1375 roku i podległych mu biskupstw w Przemyślu, Włodzimierzu i Chełmie. 13 kwietnia 1377 roku biskup Eryk został pierwszym pasterzem diecezji przemyskiej, objął ją jednak dopiero w 1379 roku. W tym czasie istnieją już parafie w Łańcucie i Krzemienicy, erygowane w 1349 roku. 19 października 1384 roku powstała parafia w Nowosielcach. List kardynała Demetriusa z 1384 roku wymienia Cossyn ( Kosinę) jako siedzibę parafii. W Żołyni parafię utworzono przed 1508 rokiem. Taką datę nosi najstarszy zachowany dokument dotyczący tej wsi. Mowa w nim o proboszczu żołyńskim, Marcinie. Potem, pod rządami Pileckich i Stadnickich – zwolenników kalwinizmu, organizacja kościelna w ich dobrach podupada. Narzucali swoim poddanym własne wyznanie, budowali zbory. Zbudowany w Żołyni spłonął w 1622 roku, zapalony uderzeniem pioruna. Uznano to za znak od Boga i w miejscu zboru zaczęto budowę kościoła. 16 marca 1622 roku odnowiono parafię pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny. Teren gminy podzielony był między kilka parafii: Białobrzegi należały do Żołyni, lewe Budy do Grodziska, prawe do Gniewczyny i Nowosielec, Korniaktów do Kosiny a Dębina i Wola Dalsza do Łańcuta. Stan taki przetrwał do początku XX wieku. Wprawdzie jeszcze w 1783 roku Gubernium Lwowskie przygotowało projekt zmiany sieci parafialnej w Galicji, który przewidywał powstanie parafii m. in. w Białobrzegach i Budach Łańcuckich, jednak nie doczekał się on realizacji. Dopiero w pierwszych latach dwudziestego stulecia projekt podjęto na nowo. W Białobrzegach parafia została utworzona 1 maja 1920 roku przez biskupa przemyskiego Józefa Sebastiana Pelczara. Pierwszą świątynią była wzniesiona w 1877 roku kaplica, w której w miesiącach letnich odprawiał nabożeństwa kapłan z Żołyni. W latach 1934 – 1937 powstał obecny murowany kościół. Parafia w Budach Łańcuckich powstała w 1921 roku jako ekspozytura parafii Grodzisko. 17 października 1927 roku biskup Anatol Nowak przekształcił ją w samodzielną parafię. W 1921 roku powstał tu pierwszy, drewniany kościół. Poświęcono go 19 czerwca 1921 roku. W październiku Budy otrzymały stałego kapłana. Został nim ksiądz Michał Bednarski. 5 czerwca 1936 roku parafia została poświęcona Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. W tym samym roku rozpoczęto przygotowania do budowy nowego kościoła. Wojna pokrzyżowała jednak plany. Nową świątynię wzniesiono dopiero w latach 1947 – 1952. Dawny kościół w Budach Łańcuckich

Wiarę naszych pradziadów najlepiej chyba charakteryzuje ksiądz Wojciech Michna. Urodzony w 1820 roku kapłan, społecznik i historyk – amator pisał o mieszkańcach diecezji przemyskiej w swoim ” Pamiętniku historycznym”: ” Nigdzie nie znalazłem tyle zabobonów, przesądów, czarów itd. jak tutaj między ludem, a te gusła wszystkie przechowuje lud z taką wiarą,  jakby były od Kościoła podane. Nigdzie nie znalazłem między ludem takiej spotęgowanej wiary w Kościoła naukę, jak tutaj. Ksiądz porządny i do ludu przywiązany jest tu bożyszczem narodowym. Nigdzie nie znalazłem takiej ochoty do włóczenia się po odpustach, jak tu u ludu. Można powiedzieć, że to żyłka tradycyjna po pradziadach, którzy włóczyli się do Gorzyc co rok kilka razy z ofiarami dla bożków”. Praktyki religijne naszych przodków, ich wiara, były wynikiem trudnych warunków życia i głębokiego przywiązania do tradycji. Życie ludzi upływało w ciągłym poczuciu zagrożenia. Z ówczesnym sposobem gospodarowania nierozerwalnie związane były okresy głodu. Wojny, zarazy także zbierały tragiczne żniwo. Chłopi potrzebowali pociechy, świadomości opieki ze strony sił nadprzyrodzonych. Stąd głęboka wiara naszych przodków, dokładne przestrzeganie wszystkich nakazów i zakazów religijnych. Z drugiej strony przywiązanie do przekazywanych z pokolenia na pokolenie zwyczajów i tradycji, spowodowało włączenie ich w system wierzeń chrześcijańskich. W efekcie powstało niezwykle charakterystyczne połączenie chrześcijaństwa i pochodzących niejednokrotnie z czasów jeszcze pogańskich przesądów i zwyczajów. Powszechna była zwłaszcza wiara w czary i czarownice. Ich działaniem tłumaczono wszelkie niepowodzenia. Czarownice najczęściej odbierały krowom mleko, mogły też rzucać uroki, sprowadzać choroby. Odpowiednią porą dla czarów jest noc, ciemność. Dlatego po zachodzie słońca niczego nie wolno było z domu dawać, bo można, razem z dawanym przedmiotem, wydać z domu ” darzenie”. Nowo narodzone dziecko oczywiście chrzczono, ale dla ochrony przed urokami na prawej rączce zawiązywano czerwoną wstążeczkę. W życiu codziennym stosowano wiele takich zabiegów łączących wiarę i zabobon.

Nieodłącznym elementem wiejskiego krajobrazu były przydrożne krzyże i kapliczki, umieszczane na drzewach pasyjki. Wtopione w miejscowy pejzaż, upamiętniały różne wydarzenia. Wiele z nich zniszczało z upływem czasu, inne przetrwały, ale ich historii nikt już nie pamięta.

Krzyż przy dworze w Białobrzegach

Tabliczka na stojącym opodal białobrzeskiego dworku krzyżu informuje, że został on wzniesiony w dwudziestą rocznicę pontyfikatu Jana Pawła II. Mało kto jednak wie, że obecny krzyż jubileuszowy jest już trzecim stojącym w tym miejscu. Zastąpił on stojący tu od lat 30 – tych XX wieku, wzniesiony przez zarządcę białobrzeskiego folwarku, Bronisława Skalskiego. Był on wykonany z ociosanego i wygładzonego pnia dębowego. Szczyt i końce ramion zdobiły drewniane kule. Umieszczono na nim metalowy, odlewany wizerunek Ukrzyżowanego i tabliczkę informującą, kto wzniósł krzyż. Ale i ten zastąpił tylko krzyż znacznie starszy, stojący tam od połowy XIX wieku. Jego fundatorami byli ówcześni właściciele dóbr białobrzeskich, Kotulińscy, a z jego wzniesieniem wiąże się ciekawa historia. Kotulińscy mieli dwoje dzieci, syna i córkę. Na jednym z zimowych polowań chłopiec przeziębił się i poważnie rozchorował. Nie pomogły starania rodziców, z choroby rozwinęła się gruźlica. By ratować dziecko, Kotulińscy zatrudnili najlepszych lekarzy, sprowadzili wszystkie niezbędne do kuracji środki. W odległości około 100 metrów od dworu, na niewielkim wzgórzu, wśród sosnowego lasu, zbudowali piętrowy dom. Na piętrze urządzono mieszkanie dla chorego, na dole mieszkanie dla lekarza i pielęgniarek. Ale choroba nie chciała ustąpić, na nic się zdały jasne, przestronne wnętrza, nie pomagało powietrze nasycone aromatem sosnowej żywicy. Gdy stan chorego uległ pogorszeniu, zdecydowano się na wysłanie go do uzdrowiska. Niestety, chłopak nie odzyskał zdrowia i zmarł. Podczas choroby, rodzice modląc się o zdrowie dla syna podjęli decyzję zbudowania wotywnego kościoła. Przystąpili nawet do gromadzenia materiału, tymczasem wznieśli naprzeciw dworskiej bramy dębowy krzyż. Kapliczka św. Antoniego w Białobrzegach.

Położona w pobliżu białobrzeskiego dworu również związana jest z losami rodu Kotulińskich. Po śmierci syna wkrótce odszedł ze świata także stary Kotuliński. We dworze pozostała wdowa z córką. Młoda dziedziczka majątku była bardzo urodziwą panną, w domu często bywali oficerowie pułku huzarów z Żołyni. Dwaj przyjaciele odwiedzający mieszkanki dworu zakochali się w młodej dziewczynie. Ona też nie mogła zdecydować się na wybranie jednego z konkurentów. Obaj postanowili więc rozstrzygnąć sprawę za pomocą pojedynku. Wraz z sekundantami stanęli naprzeciw siebie z szablami, jak kazał zwyczaj, u rozstajnych dróg w pobliżu dworu. Stoczyli zażartą walkę, obaj zadali śmiertelne pchnięcia, obaj zginęli. Panie pogrążyły się w ciężkiej żałobie a w miejscu, gdzie odbył się ów pojedynek poleciły wznieść kapliczkę. Zbudowano ją z modrzewiowego drewna, bez użycia gwoździ, z bogatymi dekoracjami malarskimi. Późniejszy pożar, spowodowany nieostrożnym zapalaniem świec wewnątrz kapliczki, poczynił znaczne szkody. Dziś niewiele przypomina jej dawną świetność.

Kapliczki nie tylko upamiętniały ważne dla lokalnej społeczności wydarzenia. Były też ważnym miejscem kultu. Wobec rzadkiej sieci kościołów przy kapliczkach gromadzono się w majowe wieczory, śpiewając litanie i pieśni.

Kalendarz

Lipiec [2017]

Kalendarz z wydarzeniami
Poniedziałek Poniedziałek Poniedziałek Poniedziałek Poniedziałek Poniedziałek Poniedziałek
01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31

Informacje

Dzisiaj jest: Wtorek, 25 Lipca 2017
Godzina: 12:45:55
Imieniny: jakuba, Krzysztofa i Walentyny

Newsletter